![]() |
| Recenzja książki: 5/6 Klimatyczna komedia na poziomie |
Po raz kolejny przenosimy się do słonecznej Prowansji. Tym razem jednak nie będziemy śledzić wakacyjnych przygód małego Marcela (tom I, tom II „Wspomnień z dzieciństwa„) a przeczytamy scenariusz komedii autorstwa dorosłego już Marcela Pagnola.
Już sama forma scenariusz wymaga, aby cała historia była skondensowana i jak najmniej słów wyrażało jak najwięcej. Nie ma tu miejsca na żadne opisy i zbędne wstawki. Postaci poznajemy przez ich słowa i czyny.
W ten oto sposób dostajemy przedwojenną prowansalską wioskę z pigułce. Uliczki zaludniają ciekawe i charakterystyczne postaci. Życie toczy się powoli, wszyscy się znają od kilku pokoleń wstecz. Niektórzy ze sobą nie rozmawiają z powodu sporu pradziadów chociaż i tak nikt nie pamięta o co poszło. Jedynie świecki nauczyciel i ksiądz proboszcz doskonale wiedzą z jakiego powodu się nie lubią. Pomimo to i tak jeden drugiego poniesie na barana by zapobiec prawdziwej katastrofie – braku chleba.
Prostoduszny piekarz, poślubił o wiele młodszą piękną kobietę. Dbał o każdą jej zachciankę, pracował ciężko i ani się obejrzał został rogaczem. Serenady w wykonaniu młodego pasterza wziął jako wyraz wdzięczności za wypiek smacznego chleba. Nawet wysłał żonę, żeby poczęstowała go podpłomykiem i wcale nie dało mu do myślenia, że nie zapalili światła w czasie jego konsumpcji
Taki to był prosty człowiek. Kochał swoją żonę najbardziej na świecie, to dla niej piekł chleb a kiedy odeszła (jak sądził do mamusi) postanowił cały dzień spędzić we wspomnianym barze. Widmo głodu albo codziennych wielogodzinnych wypraw do najbliższego miasteczka zmusiło do współpracy całą wioskę.
Rozpaczliwe próby nakłonienia wiejskich kobiet zazdroszczących młódce urody do współpracy, wysłanie na poszukiwania skłóconych sąsiadów, piekarz nie przyjmujący do wiadomości, że został rogaczem. Wyśmienity materiał na komedię.
Komedię w starym stylu. Komedię z niesamowitym klimatem. Komedię na poziomie. Komedię jakich już się nie pisze i nie kręci. Bawi głównie wybuchowa mieszanka charakterów, żarty słowne i sytuacyjne. Nie ma tutaj miejsca na slapstick czy niewybredne żarty poniżej pewnego poziomu. Jest to niezwykle ciepła i zabawna opowieść. Zazwyczaj nie dowierzam opisom z okładki, ale informacja, że „Żona piekarza” na stałe zapisała się w kanonie francuskiej komedii wcale mnie nie dziwi. Wielka szkoda, że ten twórca nie jest szerzej znany polskiej publiczności. Z przyjemnością obejrzałbym „Żonę piekarza” i inne dzieła Marcela Pagnola w telewizji lub na deskach teatru.
Jak dotąd nie spotkałem pisarza potrafiącego budować tak klimatyczne, gawędziarskie opowieści. Dlatego właśnie książkę tego autora po raz kolejny polecam każdemu czytelnikowi. Nawet jeśli na co dzień czytasz coś mocniejszego to chwila wytchnienia na prowincji w otoczeniu sympatycznych bohaterów z pewnością nie zaszkodzi.
Recenzja książki „Żona piekarza” powstała dzięki


Książka wydaje się interesująca na swój sposób.
Cykl ciepły, zabawny, zwyczajnie niezwyczajny
Książkę mam na uwadze
Swoją drogą powiedz mi, czemu Twój blog non stop wyskakuje mi co kilka h na górze belki obserwowanych blogów jako taki, na którego dziś nie wchodziłam?.. Dziś póki co pojawił mi się dwukrotnie.
Dzięki za info. Muszę się przyjrzeć i poprawić ten błąd bo mówiąc szczerze nie mam pojęcia w tym momencie gdzie tkwi przyczyna. Przestrzegam netykiety i jak dotąd świadomie wepchałem na górę listy tylko dwa posty, obydwa w przypadku obszernej aktualizacji. Pamiętasz może o jakich godzinach to się działo? Często poprawiam literówki, ale to nie powinno mieć wpływu na godzinę publikacji posta
"Żona piekarza" to na razie jedyna książka Pagnola, którą udało mi się przeczytać, ale historia, którą stworzył, tak przypadła mi do gustu, że planuję sięgnąć po pierwszy i drugi tom "Wspomnień z dzieciństwa".
Nie zawiedziesz się
Według mnie wspomnienia z dzieciństwa są nawet lepsze niż Żona piekarza. Proza daje jednak więcej możliwości tworzenia klimatu, największego atutu Pagnola
Jeszcze nie zaczęłam lektury tego cyklu i widzę, że wiele tracę.
Ach, jak ja kocham ten klimat Prowansji w książkach Pagnola
Zgadzam się z każdym słowem tej recenzji. Jest to niezwykle przyjemna i ciepła opowieść, którą warto poznać. Reszta dzieł Pagnola jeszcze przede mną, ale już nie mogę się doczekać
niestety jakoś mnie nie kusi książka – okładka jak dla mnie też jest mało zachęcająca. Niestety powiem nie. pozdrawiam